Żegnając stare. Sylwester w Buenos Aires

Wybiła północ. Ciemne niebo rozświetlają w tej chwili nie gwiazdy, lecz setki małych punkcików. To ogniste baloniki żegnające stary rok. I przy okazji wspomnienia z nim związane. Te dobre i te nieco gorsze. Tych drugich znów mieli w Argentynie troszkę więcej. Jest jednak ciepło, pogodnie i wyjątkowo cicho.
 
– Pora wracać – obwożąca nas po rogatkach argentyńskiej metropolii Meggi, przesympatyczna 20-latka, zarządza powrót do miasta. – Musimy się przygotować na wieczór!
– Będziemy świętować? Idziemy na jakieś party? – na myśl o spędzeniu tej nocy wśród latynoskich rytmów aż błyszczą mi oczy.
– Tańce później. Wpierw zjemy kolację z moją rodziną. To u
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: