18 grudnia 2019

No i już wiadomo, komu Olga Tokarczuk zawdzięcza nagrodę Nobla! Niestety, tą osobą jest felietonista „Gazety Polskiej”, niejaki Robert Tekieli. Otóż dawno, dawno temu, jako redaktor naczelny pisma „Brulion”, otrzymał on maszynopis książki nieznanej nikomu Olgi Tokarczuk. Tekieli próbował go przeczytać i szło mu słabo. Na tle innych młodych twórców – jak to w „Brulionie” ideologicznie od prawa do lewa – dzieło dziewczęcia, robiącego wrażenie cokolwiek zmanierowanej panienki, nie porywało. Jak potoczyłaby się historia polskiej literatury, gdyby Tekieli wydał debiutantkę Tokarczuk? Jak nic zachwycona późniejszą ideową drogą swojego dobroczyńcy zostałaby bojowniczką Dobrej Zmiany,
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: