Miasto, któremu nigdy nie jest łatwo. W miejscu narodzin Dzieciątka

24 grudnia ma w tym roku w Betlejem delikatnie pokropić. Będzie też dość chłodno. Prognozy nie mówią już niestety nic o tym, czy sięgające blisko 30 proc. bezrobocie zamierza wreszcie spaść. Ani o tym, czy do miasta wróci choć część chrześcijan, którzy opuścili je w ostatnim czasie.

– Nie jedźcie tam… – jego głos momentalnie poważnieje. Do tej pory był inny. Uśmiechnięty, z rozbawionymi oczami. Gdy jednak dowiedział się o naszych planach, momentalnie zmienił oblicze. – Tym bardziej, że macie izraelskie blachy na samochodzie. Nie jedźcie tam…
– Twierdzisz, że może być niebezpiecznie? – podpytuję, aby uzyskać więcej informacji o Betlejem, do którego jutro się udajemy.
– To inny kraj. Inni ludzie. Niebezpiecznie. Ja bym tam na pewno się nie pchał.
Temu akurat wcale się nie dziwię. Żydzi nie są mile widziani w Autonomii Palestyńskiej. A tak się składa, że po kolejach losu miasto narodzin Boga znalazło się po drugiej stronie granicy izraelsko-palestyńskiej.

Decydujemy się jednak pojechać. To silniejsze niż – swoją drogą zupełnie racjonalne – obawy przed uszkodzeniem karoserii naszej mazdy. Pod mur okalający miasto dojeżdżamy, gdy zmrok powoli zabiera słoneczną aurę. W Jerozolimie jednak nie dawało się tego jeszcze aż tak odczuć. Wiele latarni, świateł, ruch samochodów. Tam wieczór wpełznął niepostrzeżenie. Nieinwazyjnie. Dopiero tutaj, po drugiej stronie murów, widać, że jest już naprawdę późno. Część latarń się nie świeci. Pozamykane sklepy. Cisza na ulicach. Znacznie mniejszy ruch samochodowy niż w sąsiedniej Jerozolimie. I te niedokończone domy. Pozostawione ze stojącymi u drzwi betoniarkami, z otwartymi workami z cementem. I tylko robotników nie widać. Dojechaliśmy do Betlejem.

Smutek. Bezrobocie. Bieda. Nie tak dawno ktoś zniszczył cysternę z wodą pitną, z której korzystali betlejemscy chrześcijanie. Cysternę stojącą na Zachodnim Brzegu. Którą, swoją drogą, ufundowali Polacy. Na mieście mówią,...
[pozostało do przeczytania 55% tekstu]
Dostęp do artykułów: