Zbrodnia zmanipulowana. Jak Kiszczak tuszował zabójstwo Grzegorza Przemyka 

Dodatek historyczny [Rocznica wprowadzenia stanu wojennego]

Śmierć Grzegorza Przemyka uświadamia, że w PRL z rąk przedstawicieli aparatu przymusu zginąć mógł każdy obywatel. I nikt ze sprawców nie poniósłby konsekwencji. Maj 1983 roku dla ówczesnych maturzystów był nie tylko czasem stresujących egzaminów, lecz także momentem powstawania planów na resztę dorosłego życia. Wybór kierunku studiów, uczelni, ewentualnie zmiana miasta… Marzenia Przemyka zostały brutalnie przerwane przez milicjantów, którzy doprowadzili do jego śmierci. Przyczynili się także do zniszczenia marzeń wielu innych osób związanych z tą sprawą. Chociażby matki chłopca czy usiłujących mu pomóc sanitariuszy. Działo się to w okresie, gdy obostrzenia stanu wojennego stawały się przeszłością. Zwolniono internowanych, zniesiono godzinę policyjną, można było swobodnie podróżować po kraju. „Noc generała” – przynajmniej pozornie – odchodziła w przeszłość. Społeczeństwo oswajało się z myślą o zniszczeniu przez komunistów Solidarności. Wciąż jednak istniało
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze