Idomeneusz, król Imigrantów. Rzymska premiera opery Mozarta „Idomeneo, król Krety”

Kultura [Opera]

Przedstawienie w reżyserii Roberta Carsena na deskach Teatro dell’Opera di Roma to kolejny przykład, jak luminarze światowej kultury usiłują dokonać manipulacji naszej zbiorowej świadomości przez wplatanie w dzieła artystyczne wątków przynależnych do sfery publicystyki czy sporów politycznych i światopoglądowych. Na scenie stalowe płoty z drucianej siatki. Wysokie na tyle, żeby nikt nie przeskoczył. Może jak na „homofobicznych Węgrzech”? Może jak w „strasznych Stanach Zjednoczonych” gdzie „potwór Trump” odgradza Amerykanów od Meksyku? Przed płotami wystraszeni ludzie. Imigranci. Patrzą na widza. Z kanału orkiestrowego bucha strumień dźwięków. Uwertura. Mozart. Gdy premiera dobiega końca, zrywa się huragan braw kulturalnej elity, dla której jasne jest, że sztuka powinna być wpleciona w misję nawracania europejskiego ciemnogrodu na jedynie słuszne i politycznie poprawne poglądy.  Imigranci robią selfie „Idomeneo” ma rozmach. W chóralnych partiach bywa
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze