„Wyzwolenie”

Felieton [Myśli nienowe]

Dawne komunistyczne upiory, które zdawało się, iż już się nie obudzą, otrzepały sępie skrzydła i wstały z popiołów jak feniksy. Tylko nam się jakoś zdawało, że dawno temu, zawstydzone swym udziałem w komunistycznym reżimie, przepoczwarzyły się w jakiś nowy lewicowy twór, by walczyć o sprawy „nowoczesnej lewicy” i że istnieje jakiś generalny konsensus co do tego, że za komuny generalnie funkcjonowało „zło” (nawet jeśli w wersji lewicowców, to było zło w formie „wypaczeń”). Uparta jednak praca „Gazety Wyborczej”, Wałęsy, wspieranie „lewej nogi”, uznawanie morderców za „ludzi honoru”, a wreszcie chowanie z państwowo-wojskowym ceremoniałem takich ludzi, jak Jaruzelski – zrobiło swoje. Teraz już otwarcie mówi się nie tylko o tym, jakoby to w PRL był naprawdę sympatyczny ustrój, ale w dodatku gloryfikuje się najeźdźców. Sowieci byli bowiem najeźdźcami, a tymczasem podnoszą się głosy (exemplum – słowa Włodzimierza Czarzastego), że Armia Czerwona nas wyzwoliła. Owszem, Armia
     
47%
pozostało do przeczytania: 53%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze