Gdy nie chcą ruszyć. W autobusie pod nepalskim niebem

Po kilku dobach spędzonych pod Himalajami dochodzę do jednego wniosku: nepalskie środki komunikacji przystosowane są do przewozu miniludzików. Kolana nie zmieszczą się za nic w świecie. Dodatkowym utrudnieniem są wystające z siedzeń druty, skutecznie drące spodnie i „umilające” dalszą jazdę po pełnej wertepów drodze wzdłuż Himalajów.

– Przepraszam… – zaczynam grzecznie. Tumult kociej muzyki z głośną perkusją sprawia, że pan siedzący za kierownicą stojącego nadal w miejscu busa chyba mnie nie usłyszał.
– Panie, ruszymy wreszcie?! – powtarzam już podrażniony.
– A co? – odwraca od niechcenia głowę.
– Stoimy w tej wiosce już od ponad 30 minut! Ile
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: