Miller, nie bredź

Felieton [Lubię dinozaury]

Felieton będzie o kuriozalnej wypowiedzi Millera, ale zaczniemy od czegoś innego. Niedawno Parlament Europejski osiągnął szczyt absurdu, krytykując Polskę za prawo, które nie zostało wprowadzone. Właściwie pasuje to do innych aktywności tej organizacji, takich jak analiza krzywizny banana bądź tego, czy ślimak to ryba śródlądowa. Tyle że w tym wypadku nie mamy do czynienia z biurokratyczną głupotą, lecz z kolejną, intencjonalną kampanią, poprzez którą totalna opozycja usiłuje osłabić pozycję Polski. I jak widać, niestety jej się udaje. Co z tego, że projekt, o którym mowa – czyli dotyczący tzw. edukacji seksualnej – ma penalizować tylko patologiczne elementy wspomnianej edukacji, a nie ją samą; co z tego, że nie został nawet przyjęty; co z tego, że jest to projekt obywatelski? Zresztą może w tym tkwi sedno sprawy. Czy Unia krytykuje Polskę za prawo, którego nie ma? Być może UE robi to, bo po prostu istnieje u nas możliwość składania projektów przez obywateli. Przecież
48%
pozostało do przeczytania: 52%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze