Kosiniak-Kamysz – od Jażdżewskiego do świętej Rity. Jak z najbardziej lewicowego w historii prezesa PSL media robią konserwatystę

KRAJ [Wybory prezydenckie, PSL, postkomunizm]

– Zdecydowanie na lewo od Pawlaka. Robienie z niego konserwatysty czy polityka centrum to oszustwo – tak o Władysławie Kosiniaku-Kamyszu mówi Wieńczysław Nowacki, znawca polskiego ruchu ludowego. Pamiętne oklaski lidera PSL dla antyklerykalnego wystąpienia Leszka Jażdżewskiego czy jego zaangażowanie w KOD nie były przypadkowe. Klan Kosiniaków-Kamyszów zawsze był w samym centrum postkomunistycznych układów – ojciec był w rządzie Mieczysława Rakowskiego wiceministrem i głównym inspektorem sanitarnym, stryj za Jaruzelskiego pracował w centralach handlu zagranicznego i na kierowniczym stanowisku w Polskiej Izbie Handlu Zagranicznego, skąd trafił do dyplomacji. Sam lider PSL konserwatystą jest od… kilku miesięcy. Gdy Władysław Kosiniak-Kamysz kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi zaczął być przez media przedstawiany jako umiarkowany konserwatysta i wiejski obrońca wartości chrześcijańskich, wielu znajomych polityka zaczęło przecierać oczy ze zdumienia. Ale operacja
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze