PatoSejm

Przez lata narzekaliśmy na profesjonalizm polskiego parlamentaryzmu, ale w tej kadencji szykuje się armagedon. Oto bowiem do parlamentu dostało się pokolenie gimnazjalistów. Wprawdzie niezbyt mających pojęcie o legislacji, prawie i ogólnie o życiu, ale za to pchające się na świecznik i pewne siebie. Emanacją nowego pokolenia jest niejaka Klaudia Jachira.

Aktorką była marną, ale chociaż profesjonalną, a polityk niestety z niej żaden. Widać to już po pierwszych debatach, do których nowa pani poseł była zaproszona, a podczas których mówiła na każdy temat, jaki przyszedł jej do głowy. Efekty dało to komiczne. Obawiam się jednak, że podobnych person wylądowało przy Wiejskiej więcej, i to z najróżniejszych ugrupowań. Niestety jednak, wbrew pozorom, posłowanie nie jest rzeczą prostą i trzeba mieć oczy dookoła głowy, aby nie wpakować siebie i swojej partii w kłopoty. Oczywiście życie nie znosi próżni. Skoro posłowie nie będą umieli napisać prawa, będą to za nich robili różnej maści lobbyści, prawnicy i interesanci. Oznacza to, że jako podatnicy i obywatele mamy przechlapane. Co zrozumiałe, w trudniejszej sytuacji jest jednak opozycja. 85 posłów z 225 antypisu to debiutanci. Zanim ci nowi dowiedzą się, gdzie jest sejmowa restauracja i jakie obowiązują na Wiejskiej regulaminy, minie pół kadencji. Możemy więc zapomnieć o tym, że opozycja będzie konkurowała z rządem na projekty ustaw, raczej należy się spodziewać, że jej przedstawiciele jeden przez drugiego będą próbowali zabłysnąć. Wspomniana już Jachira wyznaczyła drogę, nagrywając filmik przed domem Jarosława Kaczyńskiego. Dziecinada w najczystszej postaci. No ale jak się nie ma żadnego potencjału, to pozostaje błaznowanie. Suweren wybrał i kierunek na PatoSejm jest mu widocznie na rękę.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: