Bez NATO, Unii i Programu 500+

Likwidacja programu Rodzina 500+, wystąpienie z Unii Europejskiej, targowanie z Rosją wolnością naszych sąsiadów. To tylko niektóre z pomysłów, jakie mają na Polskę politycy radykalnej Konfederacji. I choć jest ich w Sejmie ledwie jedenastu, można mieć pewność, że podobne tezy będą wybrzmiewać bardzo głośno.

Prezes Konfederacji Janusz Korwin-Mikke pytany przed wyborami o program swej partii, odparł: „W szczegóły się nie wdaję, bo ludzie i tak tego nie zrozumieją”. Coś w tym jest, bo w 20-stronicowej broszurce oprócz ogólników absurd goni absurd, a paradoks przeplata się z niemożliwym i groźnym.
Program Konfederacji jest szumnie nazwany „Piątką”. Po raz pierwszy usłyszeliśmy o nim jeszcze w kwietniu tego roku. Wówczas „piątka Konfederacji” oznaczała – jak mówił jeden z polityków – że nie chcą: „Żydów, homoseksualistów, aborcji, podatków i Unii Europejskiej”. Dziś trochę do tego dodano, jednak i tak najciekawsze jest to, czego nie napisano tam wprost.

Niemoralni, bo biorą 500+
Lektura programu Konfederacji z pozoru wydaje się nudna. Znajdujemy tam m.in ledwie zaznaczone sekcje: „Ochrona życia, czyste powietrze i woda, ochrona lasów, zdrowa żywność”, a także plan usprawnienia pracy sądów. Oba punkty nie budzą większych kontrowersji (może jedynie zastanawiać, dlaczego konfederaci, podobnie jak reszta opozycji, nie widzą potrzeby reformy kadr w sądach). Gdy jednak wziąć pod lupę pozostałe propozycje i skonfrontować je z tym, co mówią politycy radykalnej partii, wyłania się obraz pełen sprzeczności i niebezpieczeństw dla polityki wewnętrznej i zewnętrznej.
Podstawę gospodarczą stanowią libertariańskie pomysły rodem z broszur Korwin-Mikkego – znajdujemy tu „powszechną ulgę podatkową” („PIT 0%”), likwidację obecnego podatku dochodowy od osób fizycznych i składki do ZUS oraz obniżkę podatków nałożonych na benzynę, co według polityków Konfederacji ma sprawić, że będzie ona kosztowała 3 zł za litr....
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: