Zmierzch zerwiskórów

Na łamach „GP” i „GPC” od ponad dwóch lat opisujemy metody działania lobby hodowców zwierząt futerkowych, którzy w obronie swojego krwawego biznesu przyodziali szaty radykalnych patriotów. Jak się jednak okazuje, podobne numery nie robią wrażenia na kierownictwie Prawa i Sprawiedliwości.

Z Jackiem Liziniewiczem ustaliliśmy, że w kolejnej kadencji Sejmu PiS zamierza prędko doprowadzić do końca nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, którą rozpoczęto w poprzedniej kadencji i która z różnych powodów nie została wówczas poddana pod głosowanie. Co więcej, PiS wydaje się bardzo zdeterminowane, by sprawę załatwić raz a porządnie. Co to oznacza? Przede wszystkim tyle, że mają pojawić się przepisy zakazujące hodowli zwierząt futerkowych – norek, lisów, szynszyli i innych. Wszystkich tych zwierząt, których wciąż w Polsce morduje się miliony rocznie (produkcja spadła z 10 do 5 mln skór). Wygląda więc na to, iż nie spełniły się kasandryczne przepowiednie, że oto „PiS zawiódł zwierzęta”. Według naszych ustaleń sprawa jest przesądzona. Co na to lobby futrzarzy? Cóż, o dziwo nie powtarza już swojej argumentacji, wedle której likwidacja krwawego biznesu miałaby doprowadzić do wzrostu bezrobocia i spadku wpływów do budżetu. Nie słychać już także o tym, że bez pieniędzy ze zrywania skór zabraknie środków na program Rodzina 500+. Runął także mit o tym, że w związku z likwidacją przemysłu i domniemanym dyktatem niemieckich firm utylizacyjnych wzrosną ceny żywności. Jaka jest teraz narracja? Taka, że zakaz hodowli może sprawić, iż… wzrosną notowania Konfederacji. Cóż, biorąc pod uwagę, że futrzarzy jest w Polsce kilkuset, a norek morduje się kilka milionów, gra wydaje się warta świeczki.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: