Krzyż i rakieta. Nie ma cywilizacji bez religii

Potrzeba wiary w „coś więcej” jest nieodłączną częścią ludzkiej natury. Biorąc pod uwagę znaczenie religii w dziejach ludzkości, nie powinno nikogo dziwić, że rozważający naturę homo sapiens pisarze fantastyki naukowej z XX wieku wzięli na warsztat również relacje człowieka z Bogiem.

Czym charakteryzuje się literatura science-fiction? Jeśli ktoś lekceważąco powie, że jest to rodzaj opowiastek o robotach i kosmitach, rozsierdzeni fani i badacze gatunku wyrwą temu profanowi jego plugawy język. W fantastyce naukowej występują zarówno sztuczna inteligencja, jak i przybysze z innych światów, ale to tylko rekwizyty. Prawdziwy sens tej twórczości kryje się w pytaniach, które ona zadaje. Mistrzowie fantastyki naukowej dokonywali bezwzględnej wiwisekcji ludzkiej natury. Wnioski, do jakich dochodzili, niejednokrotnie były trudne do przełknięcia i skutecznie wyrywały czytelników z ich strefy komfortu.
Jednym z najciekawszych wątków poruszanych w klasycznej literaturze science fiction było zagadnienia ludzkiej religijności. Zaprezentuję zatem utwory dwóch mistrzów gatunku, którzy zainspirowani chrześcijaństwem, uczynili rozważania na temat wiary główną osią swojej twórczości. Jednym z nich, prekursorem całego nurtu fantastyki religijnej, był nasz rodak.
 
Mesjasz Księżyca
W roku 1903 we Lwowie wydana została powieść „Na Srebrnym Globie” pióra młodopolskiego pisarza, filozofa i taternika – Jerzego Żuławskiego. Podróż na ziemskiego satelitę, w którą zabierał swych czytelników autor, była początkiem kosmicznej odysei, mającej kontynuację w kolejnych tomach tzw. trylogii księżycowej: „Zwycięzca” i „Stara Ziemia”.
Powieść opisywała losy międzynarodowej wyprawy na Księżyc. Organizator ekspedycji, genialny astronom, odkrywszy, że na niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca jest atmosfera i panują przyjazne dla życia warunki, postanawia stworzyć na Srebrnym Globie kolonię pionierów gotowych założyć nową...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: