Do roboty!

Felieton [Pan Jacek dla ciebie]

Najważniejsze są trzy punkty – mówią komentatorzy, gdy jakaś silna drużyna piłkarska, grając u siebie z zespołem potykającym się o własne nogi, wygrywa 1:0. Podobnie jest z PiS-em po wyborach. Oczywiście większość sejmowa jest niewielka, a Senat został przegrany, ale nie jest to powód do histerii. Taki wynik sprawia, że przyszła kadencja nie będzie czasem wielkich reform, nie ruszy wymarzony przez wyborców program cela+, a repolonizacji mediów też najprawdopodobniej nie uświadczymy. Po prostu większość jest zbyt mała, a znane z ostatnich czterech lat nocne legislacyjne szarże teraz rozciągną się w czasie, sprawiając, że tematy będą rozgrzebywane na wszelkie możliwe sposoby. To, że polityka utknie w Sejmie, nie oznacza wcale, że nic się nie da zrobić. Rząd musi teraz skupić się na działaniach tak, aby za cztery lata pokazać konkrety. Marek Gróbarczyk za cztery lata nie wykręci się już wbiciem pierwszej łopaty w przekop Mierzei (motyw z ostatnich trzech kampanii), tylko
     
59%
pozostało do przeczytania: 41%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze