Czerwona kartka dla totalnej opozycyjności

Zjednoczona Prawica wygrała wszystkie wybory – samorządowe, europejskie i teraz parlamentarne. Z wyborów na wybory powiększała grono swoich zwolenników – teraz przekracza ono 8 milionów. A to oznacza jedno – ten obóz rządzący ma mocny i wielokrotnie zweryfikowany mandat społeczny do sprawowania władzy. Silniejszy niż jakakolwiek inna formacja w III RP – mówi prof. Waldemar Paruch, szef Centrum Analiz Strategicznych KPRM. Rozmawia Katarzyna Gójska

Czy takiego wyniku wyborczego Pan Profesor się spodziewał?
Generalnie tak. Ale ocenię go na kilku płaszczyznach. Po pierwsze, wygrało Prawo i Sprawiedliwość, i to jest bezdyskusyjne. A przegrała Koalicja Obywatelska, i to również nie podlega dyskusji. Wszelkie badania przeze mnie realizowane wskazywały na poparcie dla PiS na poziomie 45 proc. przy frekwencji około 58 proc., każdy dodatkowy wyższy procent frekwencyjny obniżał poziom poparcia dla obozu rządzącego. Nie było żadnych rzetelnych prognoz o poparciu dla PiS w wysokości 53 proc. Po drugie, frekwencja była bardzo zbliżona do górnych pułapów tej, którą prognozowały przedwyborcze badania wskazując na frekwencję na poziomie 58–62 proc. Po trzecie, od wyborów samorządowych wyraźnie zauważalny jest trend, który czyni z PiS partię ogólnonarodową, wielosegmentową, a jej poparcie pod względem geograficznym jest rozlokowane inaczej, niż to miało miejsce jeszcze w drugiej dekadzie XXI wieku. Proszę zobaczyć, iż ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego zyskało mandaty parlamentarne w Polsce zachodniej i centralnej, a straciło we wschodniej.

Dlaczego doszło do tych strat?
W 2015 roku Prawo i Sprawiedliwość było tam nadreprezentowane na poziomie liczby mandatów, bowiem lewica nie dostała się do Sejmu. Tym razem zjednoczone ugrupowania reprezentujące tę stronę sceny politycznej bez problemu przekroczyły próg wyborczy. Ich poparcie także dobrze ukazały uczciwie i profesjonalnie przeprowadzone sondaże –...
[pozostało do przeczytania 88% tekstu]
Dostęp do artykułów: