Bez drzew, bez miłości. Mekka terroru

Podróże [Kambodża]

Szelest papierowej torby wyjmowanej przez jednego ze zwiedzających muzeum. Głuche szuranie butów. Tutaj wszystkie te odgłosy są jakby bardziej słyszalne. Człowiek odbiera je inaczej. Bo i zmysły szaleją przy odwiedzinach takiego miejsca. Znajdujemy się w pustej szkolnej salce. Po prawej stronie wisi ciemnozielona tablica. Nieopodal w kącie widać jakieś drobne napisy. Kilka krzyżyków. Pewnie bazgroły namalowane przez nudzące się w trakcie lekcji dzieci. Skrzypiące drzwi przy każdorazowym wejściu kogoś do sali. Te same drzwi, co kiedyś. Nikt ich nie wymienił. To miejsce miało pozostać takim, jakie było przed 40 laty. I tylko ta samotna prycza na środku. Jakoś tu nie pasuje. Odcisk żelaznych prętów tej twardej leżanki poznało około 40 tysięcy nieszczęśników. Tylko dlatego, że przyszło im
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze