Zaszczuć profesora. Hejterski szturm na ministra

„Szyszkodnik”, „minister zagłady środowiska” – to tylko najdelikatniejsze z potwarzy, z jakimi musiał zmagać się zmarły przed kilkunastoma dniami prof. Jan Szyszko, były minister środowiska. Naukowca, który całe życie poświęcił przyrodzie, media i politycy III RP postanowiły pokazać jako jej wroga.

By była jasność – część z zaproponowanych przez kierowane przez Jana Szyszko rozwiązań budziła kontrowersje. Sam wielokrotnie nie zgadzałem się ze stanowiskiem ministra choćby w kwestii profesji myśliwego, skali wycinki drzew czy hodowli zwierząt futerkowych. Jednak to, jak „przemysłowi pogardy” udało się obsobaczyć naukowca, przeszło wszelkie pojęcie. Nie było tu miejsca na dyskusję, debatę i wymianę opinii. Chodziło o zaszczucie człowieka, a szerzej – uderzenie w rząd Zjednoczonej Prawicy.

Tak było chociażby ze zmianą przepisów, które pozwalały Polakom na samowolną wycinkę drzew na swoich posesjach. Media opozycyjne rozpętały histerię, jakoby prof. Szyszko odpowiadał za „rzeź drzew w całej Polsce”. O paranoi, jaką udało się wytworzyć, niech świadczy fakt, że w pewnym momencie symbolem rzekomego dyletanctwa ministra stało się zdjęcie padłej wiewiórki, którą dostrzeżono na pniaku drzewa w warszawskim Parku Szczęśliwickim: „Stało się symbolem wycinek, które zapoczątkowały decyzje ministra Szyszki” – pisał portal gazeta.pl. Ostatecznie okazało się, że drzewo zwaliło się z powodu wichury. Emocje jednak wybuchły. Ta i inne akcje sprawiły, że w oczach swoich oponentów prof. Szyszko zaistniał nie jako człowiek, lecz jako cel. Ukuto określenie „Szyszkodnik”, które skutecznie do niego przylgnęło. Szukając w internecie wspomnianej frazy, trafiamy na tysiące wyników, z których w zasadzie wszystkie to mało wysublimowana pogarda. W sieci do dziś można kupić koszulki i kubki z wulgarnym sloganem „FCK Szyszkodnik” (ang. „je*ć Szyszkodnika”), a „Gazeta Wyborcza” tym dehumanizującym kreśleniem posługiwała się oficjalnie, pisząc na przykład, że „...
[pozostało do przeczytania 43% tekstu]
Dostęp do artykułów: