Nobel-esse oblige

Felieton [Myśli nienowe]

Komitet Noblowski przyznał Nobla Polce. Tak się składa, że tuż przed wyborami. I co więcej – takiej Polce, która poza niewątpliwym talentem literackim ma też niezwykle cenny z punktu widzenia opozycji zestaw światopoglądowy. W tym zestawie mieści się też odpowiednia dawka wymierzonej we własny kraj i jego historię politycznie poprawnej treści, w której Polacy to naród szowinistów, rasistów i morderców Żydów. Do tego dochodzą inne składniki, potrzebne do uznania autorki godnej Nobla nie tylko z racji umiejętności formalnych (tych wszakże nikt Tokarczuk nie odmawia, nawet w gronie jej krytyków), lecz przede wszystkim z racji jej przynależności do lewicowej, kulturalnej „elity” europejskiej. Takim składnikiem jest choćby kwestia wspierania ideologii LGBT. Oczywiście wybór Tokarczuk został natychmiast wykorzystany przez środowisko opozycji. Oraz przez samą laureatkę, która nagrodę postanowiła „zadedykować Polakom” oraz zachęcić ich do głosowania „na demokrację”. W domyśle
     
55%
pozostało do przeczytania: 45%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze