Mobilizacja albo niebyt

Mam do Państwa dwie prośby: pierwsza – nie wierzcie w żadne sondaże, ani te dobre, ani gorsze; i druga – mobilizujmy się, choćby wszystko wydawało się kompletnie wygrane albo absolutnie przegrane. Nie słyszałem o jakiejkolwiek partii, która zwyciężyłaby tylko dzięki sondażom. Znam za to parę, które przez sondaże przegrały. Jednych zgubiła pewność siebie, innych niewiara we własne siły.

Dzisiaj każdy wynik jest absolutnie możliwy i tylko pełna mobilizacja może przesądzić o ostatecznym zwycięstwie. PiS wygrał wybory w 2015 roku przy około 40 proc. poparcia. Wtedy PO i Nowoczesna podzieliły elektorat liberalny, a lewica była tak rozbita, że w ogóle nie dostała się do Sejmu. Nie weszli też narodowcy, którzy oddali przez to swoje mandaty PiS-owi. Dzisiaj resztki Nowoczesnej połączyły się z PO, lewica idzie na wspólnej liście, a z rozbitymi narodowcami nie wiadomo, co się stanie. Oznacza to, że PiS by rządzić, potrzebuje więcej niż 40 proc. Ile – to się zobaczy, może wystarczy 43, a może trzeba będzie aż 45 proc. Frekwencja będzie w tych wyborach wyższa niż w 2015 roku, więc realnie na PiS musi zagłosować więcej osób niż w poprzednich wyborach. Tak dobry układ jak wtedy był niemal cudem, a cuda rzadko się powtarzają. Kto uważa, że wszystko jest już wygrane, chodzi z głową w chmurach.

Jakie będą skutki tego, że PiS nie zdobędzie 231 mandatów, nawet jeżeli będzie miał ich najwięcej? Przede wszystkim potworny chaos. Rząd będą tworzyły trzy koalicje składające się co najmniej z sześciu partii. Proszę nie wierzyć w to, że Kukiz nie pójdzie ze Schetyną i Biedroniem. Od kiedy dogadał się z PSL-em, wszystko jest możliwe. O ewentualności wspólnego rządu Kukiza z Biedroniem mówił u mnie w programie przedstawiciel tej pierwszej partii. To, że będzie i śmiesznie, i strasznie, nie ma żadnego znaczenia.

Druga iluzja to wiara w koalicję PiS-u z Konfederacją. W interesie tego drugiego ugrupowania jest odsunięcie PiS-u od władzy, by za...
[pozostało do przeczytania 49% tekstu]
Dostęp do artykułów: