Silni Razem przeciw najsłabszym

Jestem świrem, doświadczyłem na własnej skórze życia z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi. W skrócie – to koszmar. Słyszy się zewnętrzno-wewnętrzne głosy podszeptujące różne myśli – od absurdalnych, obscenicznych, do naprawdę zabójczych i destrukcyjnych. Co jest w tym najgorsze? Strach i niepewność, co się dzieje i co może się stać.

Boisz się samego siebie, ale boisz się także powiedzieć o tym komukolwiek. To wykańczające, bo oczywiście starasz się z tym walczyć. Odprawiasz rytuały i klepiesz zaklęcia, żeby tylko do tego nie doszło, żeby „złe myśli” się nie wypełniły, by nie stracić kontroli. Bo przecież gdy do tego dojdzie, to szpital, Kobierzyn, Tworki, kryminał, w gazetach napiszą o wariacie. Wyjesz więc w poduszkę, gryziesz pięści do krwi i odstawiasz kolejne rytuały, które mają rzekomo pomóc. I tak przez lata. No i przez lata nikt nie miał pojęcia, jak cierpię. Nie chciałem przecież wyjść na wariata, na świra. Aż doszło do tego, że przestałem odsłaniać okno, a do pracy jeździłem taksówkami, by nie widzieć zbyt wielu obcych ludzi. W końcu szczęśliwie trafiłem do lekarza, który mi pomógł. Dziś tylko czasem łapię się na tym, że liczę bezsensowne rzeczy lub układam symetrycznie zakupy na taśmie w Biedronce. Ale przez lata nie było mi do śmiechu. Dlaczego to piszę? Bo oto grupa celebrytów, aktorów i lokajów poprzedniej władzy postanowiła wykorzystać stereotyp osoby psychicznie chorej do głosowania przeciwko PiS-owi. Akcja nosi nazwę „Nie świruj, idź na wybory”, a „znani” w kolejnych filmikach wykrzywiają się, wywracają oczy i bełkoczą – tak według nich wygląda wariat, gorszy, ten, kto nie jest z nimi. Ta akcja to niepojęta stygmatyzacja. I jako ktoś, kto zna ciężar tego chleba, muszę zaprotestować. W imieniu tych, którzy siedzą teraz z swoich kokonach, którzy boją się powiedzieć o swoim cierpieniu, bo wstydzą się samych siebie. Tych, którzy słyszą od świata, że mają „wziąć się wreszcie w garść”, a jakoś wciąż nie idzie się wziąć. W...
[pozostało do przeczytania 8% tekstu]
Dostęp do artykułów: