Silni Razem przeciw najsłabszym

Felieton [Mucha na dziko]

Jestem świrem, doświadczyłem na własnej skórze życia z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi. W skrócie – to koszmar. Słyszy się zewnętrzno-wewnętrzne głosy podszeptujące różne myśli – od absurdalnych, obscenicznych, do naprawdę zabójczych i destrukcyjnych. Co jest w tym najgorsze? Strach i niepewność, co się dzieje i co może się stać. Boisz się samego siebie, ale boisz się także powiedzieć o tym komukolwiek. To wykańczające, bo oczywiście starasz się z tym walczyć. Odprawiasz rytuały i klepiesz zaklęcia, żeby tylko do tego nie doszło, żeby „złe myśli” się nie wypełniły, by nie stracić kontroli. Bo przecież gdy do tego dojdzie, to szpital, Kobierzyn, Tworki, kryminał, w gazetach napiszą o wariacie. Wyjesz więc w poduszkę, gryziesz pięści do krwi i odstawiasz kolejne rytuały, które mają rzekomo pomóc. I tak przez lata. No i przez lata nikt nie miał pojęcia, jak cierpię. Nie chciałem przecież wyjść na wariata, na świra. Aż doszło do tego, że przestałem odsłaniać okno, a
     
46%
pozostało do przeczytania: 54%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze