CIA na Kremlu. Informacyjna gra w szpiega

Jeśli doniesienia amerykańskich mediów są prawdziwe, mamy do czynienia z prawdziwą kompromitacją rosyjskiego kontrwywiadu. Przez lata na Kremlu działać miał szpieg CIA. To jego informacje pomogły ustalić Amerykanom skalę rosyjskiej ingerencji w wybory w 2016 roku, a przede wszystkim osobiste zaangażowanie w operację samego Władimira Putina.

Spekulacje o informatorze amerykańskiego wywiadu w samym sercu putinowskiego reżimu pojawiały się od momentu, gdy Stany Zjednoczone oskarżyły Rosję o przeprowadzenie operacji, która miała wpłynąć na wynik wyborów prezydenckich w USA w 2016 roku. Zaraz po ujawnieniu faktów kompromitujących stronę rosyjską, w Moskwie ruszyło prawdziwe polowanie na szpiegów. Celem oczywiście było schwytanie tego najważniejszego. Jeśli potwierdzą się najnowsze ustalenia amerykańskich mediów, CIA ograła FSB, wywożąc szpiega z Rosji.
 
Kret na Kremlu
Wszystko zaczęło się, gdy materiał na temat cennego agenta CIA na Kremlu przedstawiła 9 września telewizja CNN. Jeszcze więcej informacji na ten temat opublikował następnego dnia „New York Times”. CIA miała zwerbować informatora już około 20 lat temu, gdy był jeszcze urzędnikiem średniego szczebla. Potem zaczął szybko piąć się górę, by w końcu zająć „wpływowe stanowisko, dające dostęp do najwyższego kremlowskiego szczebla”. Ewakuowany w 2017 roku agent był głównym informatorem służb amerykańskich w dochodzeniu dotyczącym rosyjskiej ingerencji w wybory 2016 roku. To dzięki jego informacjom CIA sformułowała główny wniosek śledztwa: prezydent Putin osobiście sankcjonował i zarządzał operacją ingerowania w wybory w USA, a także dał polecenie włamania się hakerów na serwery Narodowego Komitetu Partii Demokratycznej. Szpieg był tak cenny, że wywiad nie ujawnił jego danych nawet prezydentowi. Medialne spekulacje, że CIA może mieć źródło uplasowane na samym szczycie rosyjskiej władzy, pojawiły się po tym, jak w styczniu 2017 roku amerykański wywiad...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: