Zacisze melomana

Późna wolność
[4/6 gwiazdek]
Iggy Pop, FREE, Loma Vista Recordings

„Chcę być wolny” – deklaruje siedemdziesięcioletni Iggy Pop rozpoczynając swój najnowszy album „Free”, a mówi tu zdecydowanie więcej niż śpiewa. I niewątpliwie jest wolny, przynajmniej od punkrockowych dźwięków, które przez lata towarzyszyły mu zarówno w solowej twórczości, jak i nagraniach z legendarnym The Stooges. Mało odkrywczym melorecytacjom gwiazdy rocka towarzyszą rozwlekłe syntezatory, poszarpane rytmy i niezwykłe partie trąbki Lerona Thomasa. Być może inspiracją do muzycznych poszukiwań stała się współpraca z radiem BBC 6, w którym Pop od kilku lat jest jednym z gospodarzy.


Szuflady bez dna
[3/6 gwiazdek]
Miles Davis, RUBBERBAND, Warner Music

Wytwórnie muzyczne co jakiś czas otwierają przed nami szuflady z niewydaną dotąd muzyką zmarłych wirtuozów. Po pośmiertnych albumach Prince’a i Coltrane’a, przyszedł czas na utwory króla jazzu Milesa Davisa. Choć na „Rubberband” samego jazzu jest jakby nieco mniej – rdzeń albumu powstał w latach 80., a płyta wprost tętni od popowego rytmu epoki. Reszta została dograna współcześnie z partiami wokalnymi gwiazdy r’n’b Leidisi oraz Lalah Hathaway. „Wujek byłby dumny” – oznajmił z przekonaniem czuwający nad nagraniami siostrzeniec Davisa, Vincent Wilburn jr. Słuchając płyty, można jednak nabrać wątpliwości.

 
[pozostało do przeczytania -4% tekstu]
Dostęp do artykułów: