Dlaczego jadę do Włocławka

Gdy Maciej Bodasiński i Leszek Dokowicz w 2016 roku zwoływali Polaków na Jasną Górę na inicjatywę „Wielka Pokuta”, musieli pokonać ogromną ilość trudności. Ogólnopolski „Różaniec do Granic” też wymagał poświęcenia i pracy. Sukces obu akcji to przede wszystkim ogromna wiara i determinacja organizatorów.

Przebijanie się z zaproszeniem na coś, co w nazwie ma słowo POKUTA, nie jest proste. Kto dzisiaj chce pokutować? Łatwiej skrzyknąć ludzi na coś pogodnego, gdzie zapowiada się świetna zabawa. Mimo to na Jasnej Górze w 2016 roku zgromadziło się ponad 100 tysięcy wiernych. „Różaniec do Granic”, choć może miał lepszą nazwę, też nie zapowiadał sukcesu. No bo jak sprowokować ludzi, żeby pojechali w trudno dostępne miejsca? Nie wszędzie jest dojazd, nieraz trzeba było pokonywać wiele kilometrów pieszo. Mimo to 7 października 2017 roku w całej Polsce około miliona osób wzięło udział w ogólnopolskiej modlitwie różańcowej. Jak będzie w tym roku we Włocławku? Perypetie inicjatorów, którzy bezskutecznie próbowali organizować „Polskę od Krzyżem” w innych miejscach, świadczą, że wszystko co wartościowe rodzi się w bólach. Gdy wydawało się, że sprawa jest już przegrana, nagle bp Mering zaprosił ich do swojej diecezji, na lotnisko w Kruszynie. 14 września to właśnie tam przychodzimy modlić się pod znakiem Krzyża – symbolem Męki, Zmartwychwstania i Zwycięstwa. Dlaczego jadę do Włocławka i dlaczego zachęcam innych?

Jedną z odpowiedzi jest powiedzenie Bogdana Jańskiego (przyjaciela Adama Mickiewicza, założyciela zgromadzenia zmartwychwstańców). Ten wielki patriota, uczestnik powstania listopadowego, gorliwy boży wojownik, powiedział, że nie będzie Odrodzenia Polski bez zmartwychwstania ducha. Dlatego całe późniejsze życie poświęcił na rzecz ewangelizacji, wiedząc, że to najlepsze, co może zrobić dla ojczyzny i rodaków. Dziś, choć żyjemy w wolnym kraju, wiemy, wobec jakich zagrożeń stoi Polska. Dlatego stańmy razem pod Krzyżem. To najlepsze, co...
[pozostało do przeczytania 2% tekstu]
Dostęp do artykułów: