Dlaczego jadę do Włocławka

Felieton [Z bliska]

Gdy Maciej Bodasiński i Leszek Dokowicz w 2016 roku zwoływali Polaków na Jasną Górę na inicjatywę „Wielka Pokuta”, musieli pokonać ogromną ilość trudności. Ogólnopolski „Różaniec do Granic” też wymagał poświęcenia i pracy. Sukces obu akcji to przede wszystkim ogromna wiara i determinacja organizatorów. Przebijanie się z zaproszeniem na coś, co w nazwie ma słowo POKUTA, nie jest proste. Kto dzisiaj chce pokutować? Łatwiej skrzyknąć ludzi na coś pogodnego, gdzie zapowiada się świetna zabawa. Mimo to na Jasnej Górze w 2016 roku zgromadziło się ponad 100 tysięcy wiernych. „Różaniec do Granic”, choć może miał lepszą nazwę, też nie zapowiadał sukcesu. No bo jak sprowokować ludzi, żeby pojechali w trudno dostępne miejsca? Nie wszędzie jest dojazd, nieraz trzeba było pokonywać wiele kilometrów pieszo. Mimo to 7 października 2017 roku w całej Polsce około miliona osób wzięło udział w ogólnopolskiej modlitwie różańcowej. Jak będzie w tym roku we Włocławku? Perypetie inicjatorów
     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze