Tęczowa rewolucja w butach SB. „Brzoza”, „Panna” i Aleksander Makowski

Z ruchem LGBT są związani ludzie, którzy w czasach PRL byli tajnymi współpracownikami komunistycznych służb specjalnych. Dziś – jak w czasach Polski Ludowej – walczą z Kościołem, czynnie promując ruch gejów, lesbijek i osób transpłciowych. Podobnie jak w tamtych czasach, biorą pieniądze na swoją działalność – pochodzą one głównie z różnego rodzaju grantów, na przykład z Funduszy Norweskich i Fundacji Batorego.

– Byli funkcjonariusze SB oraz ich tajni współpracownicy na pikietach LGBT to prowokacja i wykorzystywanie modnej tematyki do ataku na polski system prawny – uważa Antoni Macierewicz, wiceprezes PiS.

Zaplanowane działania
Analizując agresywną ekspansję ruchu LGBT w Polsce, od razu widać, że jest to przemyślana akcja, która ma stworzyć wrażenie jej masowości. Dlatego marsze organizowane są w określonym czasie tylko w jednym miejscu, a uczestnicy są zwykle ci sami, zwożeni autobusami na miejsce pikiet. Ich organizatorką jest Julia Maciocha, pracownik Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego; wcześniej prezes Fundacji Wolontariat Równości. Do Warszawy trafiła na studia i została wolontariuszką Centrum Praw Kobiet oraz Feminoteki. Z tymi organizacjami są związane inne podmioty, w których działają ludzie rejestrowani w czasach PRL jako TW. Jedną z takich organizacji jest Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego Pro Humanum, której szefuje Jolanta Lange. Stowarzyszenie to otrzymywało pieniądze z Funduszy Norweskich, dystrybuowanych przez Fundację Batorego. Informacja na ten temat znajduje się w wydanym przez Stowarzyszenie „Poradniku antydyskryminacyjnym dla funkcjonariuszy policji” autorstwa Jolanty Lange, Beaty Machul-Telus i Lecha M. Nijakowskiego.

Szpica lewicy
Kilka dni temu w mediach przypomniano działalność Jolanty Lange w czasach PRL – wówczas nosiła nazwisko Gontarczyk, które zmieniła na Lange (nosił je jej ojciec Julian Lange). Jolanta...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: