Wolność słowa według PO

Ukrywanie machinacji U progu kampanii wyborczej, jesienią 2011 r., rządząca partia przyznała sobie cztery razy więcej niż innym miejsca na reklamę w mediach publicznych. Sąd – poprzez wyrok dotyczący broszury PO „Polska w budowie” – zakazał opozycji, by krytykowała w kampanii politykę partii rządzącej. Jak tu nie wygrać wyborów przy takim wsparciu? Oszust i kombinator musi kryć swoje ciemne machinacje. Jak nazwać państwo, które przez palce patrzy na afery w gronie swoich elit i podporządkowuje prokuraturę, by umarzała postępowania w oczywistych przestępstwach? I masowo podsłuchuje i inwigiluje obywateli (ponad 2 mln osób w ub.r.)? Polskie państwo pod rządami PO boi się kontroli publicznej jak diabeł wody święconej. Musi nie tylko ograniczać ją przez złe, niedemokratyczne prawa, ale i organizować teatr telewizyjno-piarowski dla maluczkich. Do tego hodować i opłacać sforę nieuczciwych naukowców i komentatorów. I robi to, pomimo że 43 proc. Polaków uważa wolność słowa w
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze