21 sierpnia 2019

„Jestem człowiekiem, nie ideologią!” – skandowali działacze LGBT na ostatnim ichnim marszu. Nie, żebym się czepiał, ale żaden z nich nie wyglądał jak człowiek, a wszyscy jak chodząca ideologia.

„Polacy za rządów PiS zaczęli się gorzej odżywiać” – orzekł Jerzy Wenderlich. Zachodzi obawa, że mało przebywa on z dziećmi z biednych rodzin, a dużo z partyjnymi kolegami- esbekami, których nie stać już na obiady w hotelach pięciogwiazdkowych. A w czterogwiazdkowych żarcie parszywe jest.
Adrian Zandberg z SLD. Ściślej, Adrian Zandberg - kandydat SLD. Albo: Adrian Zandberg, kandydat postkomunistów, wielbicieli Jaruzelskiego i obrońców Kiszczaka. No i przede wszystkim: Adrian Zandberg - kandydat partii wspierającej oligarchów, na czele z Janem Kulczykiem. Adrian Zandberg, kandydat partii popierającej uwłaszczenie nomenklatury, czyli rozkradanie zakładów pracy i wyrzucanie robotników na bezrobocie. Co tam jeszcze? Długo bym tak mógł. Ale po twarzach liderów Partii Razem widać, że Czarzasty zbajerował ich swoim żmijowatym urokiem. Nie tylko obiecał Zandbergowi, że będzie jego następcą, ale i z wszystkimi przeszedł na ty. Jak bardzo żmijowaty jest to urok, dowiedzą się niebawem.
Jak pisałem, najlepszym dotąd pomysłem wszechwładnych przez lata reżyserów sceny politycznej III RP na zwycięstwo opozycji, było ogłosić w kinach, że Macierewicz jest gejem. Teraz pojawił się pomysł numer dwa: sugerować, że Jarosław Kaczyński zabił Dawida Kosteckiego. Nie, to nie ja jestem makabryczny. Tylko genialni PR-owcy z okolic grupy Lesiaka, dla których czas stanął w miejscu.
Do historii dziennikarstwa przejdzie jedno zdanie z tekstu Łukasza Grzegorczyka na portalu Tomasza Lisa, w którym pojawia się sugestia, że pewien polityk PiS miał spotkać się ukraińską prostytutką: „Materiał miał być bardzo dobrej jakości, ale do tej pory nie potwierdziło się, czy istnieje naprawdę”. Czy istnieje, nieważne. Ważne, że jest dobrej jakości! Moim zdaniem redaktor...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: