Car w opałach. Wypalenie zawodowe autokraty

Władimir Putin wciąż trzyma mocno władzę w garści, a rozdrobniona opozycja nie ma na tyle siły, by rzucić mu realne wyzwanie. Ale ostatnie miesiące pokazały, że stosowane dotychczas, sprawdzone metody nie przynoszą już takich efektów jak w przeszłości. A nowego pomysłu prezydent Rosji nie ma.

Największe od lat, 60-tysięczne protesty w Moskwie, ogromne pożary lasów na Syberii, katastrofa ekologiczna w elektrowni w Siewierodwińsku, początek nowych konfliktów na Kaukazie (między Dagestanem, Czeczenią i Inguszetią). Do tego niezakończone awantury w Donbasie i Syrii, sankcje i społeczeństwo coraz bardziej sfrustrowane biedą i pogarszającym się standardem życia. Putinowi problemów nie brakuje, ale na razie stosuje dobrze znane sobie metody. Pytanie, jak długo będą one jeszcze przynosić spodziewane przez Kreml rezultaty.

Kryzys dwudziestolatka
Władimir Putin, który w sierpniu 1999 roku przejął władzę od chwiejącego się Borysa Jelcyna, podczas dwóch dekad swoich rządów widział czterech amerykańskich prezydentów i dziesiątki innych światowych przywódców, jak wchodzą i schodzą ze sceny. By zrozumieć, jak długie są już rządy Putina, wystarczy zwrócić uwagę, że jeden z liderów ostatnich protestów, znany youtuber Igor Żukow, urodził się zaledwie rok przed tym, jak Władimir Putin objął rządy na Kremlu. Ba, sam serwis streamingowy YouTube, który Żukowowi dał sławę, a dla ludzi z jego pokolenia jest oczywistym i trwałym elementem rzeczywistości, powstał dopiero w 2005 roku, sześć lat po tym, jak Putin wygodnie rozsiadł się na Kremlu.
Putin szybko zrezygnował z reform, których – jak jeszcze obiecywał Borys Jelcyn – miał być gwarantem. Zabrał się do tworzenia autokratycznego systemu władzy, opartego w dużej mierze na swoich byłych kolegach ze służb. Gospodarka, zamiast być unowocześniana, przerodziła się w system oligarchicznie zarządzanej kleptokracji, w której wszyscy ludzie władzy mogli bogacić się na potęgę,...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: