Największy z poległych rycerzy. Opowieść o kapitanie Stefanie Pogonowskim, bohaterze spod Radzymina

Potęga tkwi w masie i w liczbie – tak myśleli dowódcy Wielkiej Wojny. Jeśli atak, to w wykonaniu setek tysięcy żołnierzy, poprzedzony nawałą ogniową, kiedy działa strzelając godzinami, posyłają na pozycje nieprzyjaciela miliony pocisków. Jak obrona, to skryta w kilometrach okopów, za niepoliczalnymi zwojami drutu kolczastego i wsparta ogniem karabinów maszynowych. Jednak nawet w takiej totalnej wojnie jednostki o wielkiej sile ducha i potężnej motywacji potrafią stawić czoło milionowej masie i zmienić to, co niemożliwe. Tak, jak zrobił to 14 sierpnia 1920 roku por. Pogonowski pod Radzyminem.

Okazanie słabości jako sposób powstrzymania agresji działa w świecie
[pozostało do przeczytania 89% tekstu]
Dostęp do artykułów: