Vive l’Empereur!

W tym roku w Ajaccio na Korsyce 15 sierpnia będzie mieć charakter specjalnie uroczysty. O ile w Polsce zawsze świętujemy ten dzień z racji religijnych oraz związanych ze zwycięstwem w Bitwie Warszawskiej, o tyle na korsykańskiej wyspie bohater jest tylko jeden – Napoleon Bonaparte, który urodził się tam 15 sierpnia 1769 roku.

250-lecie narodzin Cesarza to szczególny jubileusz nie tylko dla Korsyki, ale także dla licznych na całym świecie bonapartystów. Sam zaliczam się do nich, i to nie bez kozery – większość z Państwa zapewne wie, iż mój Ojciec należy do największych w Polsce piewców geniuszu Bonapartego, a ja wychowałem się w domu, w którym ze ścian patrzyły na mnie portrety słynnego Korsykanina i Piłsudskiego. Notabene Komendant także należał do wielbicieli Napoleona. Ostatnio ze zdumieniem dowiedziałem się w trakcie warszawskiego spotkania z Erikiem Zemmourem, że francuski pisarz i konserwatysta jest także bonapartystą. Gdy żegnaliśmy się po spotkaniu, machnął do mnie jeszcze, krzycząc z uśmiechem, już z ulicy – Vive l’Empereur! Odkrzyknąłem to samo. A z tym okrzykiem idzie cały zbiór skojarzeń, ukształtowany już od czasu pierwszych dziecięcych i młodzieżowych lektur. „Vive l’Empereur!” – krzyczeli nasi szwoleżerowie, idąc do ataku. „Vive l’Empereur!” – podnosiła okrzyk piechota Księstwa Warszawskiego. U boku Cesarza prowadziliśmy walkę o odrodzenie Polski. Było do tego odrodzenia bardzo blisko, zaś chwała polskiego oręża błyszczała na firmamencie całej Europy. My byliśmy Mu wierni do końca (vide historia Szwadronu Elby pod dowództwem Jerzmanowskiego), a On nam. Gdy udawał się na Elbę, by tam pędzić żywot wygnańca, nie tylko wziął ze sobą szwadron ukochanych Polaków, ale także zabezpieczył w umowie bezpieczny powrót wszystkich naszych rodaków z Wielkiej Armii do kraju. Dzisiaj jego pamięć coraz częściej się szkaluje, gdyż historię pisze lewica. Napoleon zaś, obrońca wiary katolickiej i mądry prawodawca – dla tejże lewicy jest takim...
[pozostało do przeczytania 8% tekstu]
Dostęp do artykułów: