Rosati przesuwa horyzont żenady

Felieton [Jedziemy]

Grzmot oburzenia polityków Platformy Obywatelskiej przetoczył się przez Polskę w związku z lotami byłego już marszałka Kuchcińskiego. W trwającym kilka dni medialnym gradobiciu trudno wskazać, co najbardziej oburzyło polityków tej przywiązanej do wyśrubowanych standardów partii. Z pewnością nie było to organizowanie przelotów drugiej osoby w państwie w rodzinne regiony, bo wówczas musieliby grzmieć równie głośno w czasie, kiedy sami podróżowali rządowymi samolotami na podobnej trasie pomiędzy Warszawą a Gdańskiem w towarzystwie lidera własnego obozu politycznego. Wówczas jednak grzmotów nie było słychać. Z drobnymi wyjątkami – na jednej z taśm nagranych u „Sowy i przyjaciół” dowiedzieliśmy się, że przeloty na trasie Gdańsk–Warszawa bywały okazją do dyskusji o tym, komu i na co szef daje legendarną „zieloną rękę”. Z pewnością politycy PO nie oburzyli się ze względu na sposób użytkowania państwowego lotnictwa przez marszałka parlamentu, skoro marszałek izby zadumy z ich
     
32%
pozostało do przeczytania: 68%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze