Skarpety i klimat

Felieton [Pan Jacek dla ciebie]

Siedzę sobie na kanapie i ruszam dużym paluchem u nogi, który wystaje mi przez dziurawą skarpetę, jednocześnie zastanawiając się, jak nie utknąć w bezsensownej dyskusji na temat klimatu. Nietrudno bowiem zauważyć, że w ostatnich latach pojawia się jeszcze bardziej silna polaryzacja w kwestiach związanych ze zmianami klimatycznymi. Dzisiejszy światek naukowo-medialny podzielił się na kilka grup, z których każda próbuje zaszachować drugą. Jeszcze w czerwcu strona ekologiczna mówiła, że ekstremalne temperatury to dowód na ocieplanie się klimatu, ale gdy lipiec zaczyna być zimny, to do głosu dochodzą prawicowi publicyści i krzyczą, że druga strona to szachrajstwo i bzdury, a każdy niech sobie żyje, jak chce. Siedzę i kręcę tym paluchem dochodząc do wniosku, że obie strony tego sporu są głupawe. Pozwólcie Państwo, że użyję tutaj przykładu skarpetki (może być cała). Otóż można sobie łatwo wyobrazić, że niedługo ktoś uzna, iż w lato skarpetki są zbędne. Ktoś zasieje ideę.
     
55%
pozostało do przeczytania: 45%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze