Niepoważna załoga

Felieton [Mucha na dziko]

Przyznam się Państwu, że gdy w zeszłym tygodniu opisywałem wypad totalnych do małej miejscowości, jaką jest mazowiecki Węgrów, nie miałem pojęcia, że sprawa jest bardziej absurdalna niż się zapowiadało. Przypomnijmy – pod jednym ze sklepów Bartosz Arłukowicz i jego koleżanki oraz koledzy ze sztabu zaczepili starszego mężczyznę. Polityk PO najpierw podał mężczyźnie dłoń, a następnie wypalił: „Mówią, że jest pan najsłynniejszym wsparciem PiS-u w Węgrowie”. Następnie wszyscy zaczęli się śmiać – a raczej rechotać – ze skonfundowanego człowieka, który powiedział tylko: „Niech mnie pan nie denerwuje” i odszedł. Sprawa zrobiła się głośna. Do tego stopnia, że w internetowych przekaziorach totalnej opozycji pojawił się kolejny filmik, na którym ów „zdenerwowany” pan wystąpił w towarzystwie Bartosza Arłukowicza, przekonując, że nie żywi do niego urazy. Totalni triumfowali, ale tylko chwilę. Okazało się, że głos zabrał członek klubu „Gazety Polskiej” w Węgrowie Tomasz Staręga,
     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze