Wygrać jak najwyżej

Opinie [Jesienne wybory]

Zwycięża ten, kto narzuca tempo i narrację – to jedna z podstawowych zasad rządzących kampaniami wyborczymi. Bywało w przeszłości, że Prawo i Sprawiedliwość goniło rywali, broniło się przed narzucanymi tematami kampanii i musiało sprostać pułapkom zastawianym przez przeciwników. Teraz obóz zjednoczonej prawicy jest na pozycji lidera. Siła Prawa i Sprawiedliwości i bezsiła totalnej opozycji są wprawdzie widoczne gołym okiem, łatwo więc o poczucie, że wygrana jest przesądzona. A to nic bardziej zgubnego. Do dnia wyborów trzeba powtarzać, że sondaże to rzeczywistość wirtualna, że jeśli ludzie prawicy nie będą zmobilizowani, przewaga może być nie wystarczająca do prowadzenia dalszej polityki Dobrej Zmiany. Jest nieźle, to prawda, apetyty na zwycięstwo są duże, ale walna bitwa dopiero przed nami.  Choć różnice potencjałów są rzeczywiście spore. Czasem przybiera to symboliczne formy. PiS zorganizowało trzydniową konwencję programową z kilkudziesięcioma panelami z udziałem
     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze