Księżycowy blok

Felieton [Myśli nienowe]

W pięćdziesiątą rocznicę pierwszego lądowania człowieka na Księżycu przychodzą człowiekowi do głowy różne myśli. Ot, takie chociażby, iż najprawdopodobniej od dawna Srebrny Glob jest zaludniony przez różne postaci z pięknego kraju nad Wisłą. Od czasów Twardowskiego aż do dzisiaj pojawiają się na pylastej powierzchni ciała niebieskiego nasi – ulepieni z gliny polskiej – lewicowi popaprańcy. Księżycowe plemię. Nawet sama nazwa „Księżyc” nie do końca im pasuje, gdyż – jak wiadomo z nauk o języku – powstała ona w średniowieczu, gdy na Słońce mówiono „ksiądz”, a na „mniejszego księdza” Księżyc właśnie. Mówiono też na niego „miesiąc”, od niego wzięły się więc i miesiące, i nazwa cyklicznej przypadłości kobiecej. Lewicowcy, jak uczą dzieje, od zawsze realizowali wizje „z księżyca”, a to kolektywizując świat, a to stawiając wszędzie PGR-y (ich ślady widać do dzisiaj, gdy jedzie się przez Polskę, napotykając czasem ohydne, kilkupiętrowe bloki postawione w środku pól), a to
     
56%
pozostało do przeczytania: 44%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze