Polska ma ambicję, by zająć pozycje wagi ciężkiej. Ursula von der Leyen, zdrada Donalda Tuska, Nord Stream 2

„Kiedy Tusk rozpoczynał swoją pierwszą kadencję jako szef Rady Europejskiej, była wtedy w regionie wielka nadzieja, że będzie rzecznikiem interesów naszego regionu. Całkowicie zawiódł” – mówi Jacek Saryusz-Wolski, europoseł Prawa i Sprawiedliwości. Rozmawia Grzegorz Wszołek.

Czy wybór Ursuli von der Leyen na szefową Komisji Europejskiej jest sukcesem Polski i V4?

Sukcesem jest to, że pan Timmermans nie będzie przewodniczącym Komisji Europejskiej. To byłoby bardzo złe dla Polski, natomiast wszystkie inne rozwiązania są dla Polski lepsze.

Frans Timmermans przepadł w głosowaniu, ale niemiecka minister również popierała polską opozycję. Nie ma to większego znaczenia w pracy na rzecz unijnej instytucji, ale von der Leyen głosowała za adopcją dzieci przez pary homoseksualne, jest zwolenniczką federalizacji Europy…
Tak naprawdę nie jest znana ani w Brukseli, ani w Parlamencie Europejskim. W odróżnieniu od innych kandydatur, ta będzie odkrywana już niebawem – w przyszłym tygodniu odbędą się spotkania i rozmowy z von der Leyen w Parlamencie Europejskim.

Wiceprzewodniczącą Parlamentu Europejskiego została jednak Ewa Kopacz, a nie Zdzisław Krasnodębski. To rodzaj zemsty za bojkot kandydatury Timmermansa przez polski rząd?
To niedotrzymanie umowy, ponieważ EKR miało popierać trzech kandydatów EPL w zamian za poparcie jednego kandydata EKR – właśnie prof. Zdzisława Krasnodębskiego. I ta umowa została złamana. To było tak, że przewodniczący EPL Manfred Weber zalecał głosowanie za, natomiast europosłowie PO namówili prawie całą frakcję, żeby nie zagłosowała na kandydata EKR zgodnie z umową.

Europoseł Krzysztof Hetman tłumaczył po głosowaniu, że powodem słabszego wyniku Krasnodębskiego w głosowaniu była absencja na sali. W międzyczasie, tuż przed podjęciem decyzji, część europosłów miała się na coś… obrazić.
Nie, po prostu nie została dotrzymana...
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: