Dzieci Wołynia. Gehenna sierot

Półżywe z głodu. Ledwo powłóczące nogami. Obdarte. Przerażone do granic ostateczności. Po rzeziach na Wołyniu, Podolu i we wschodniej Małopolsce tysiące osieroconych dzieci błąkało się, szukając pomocy. Nikt nie wie, ile ich dokładnie było. Niektóre, ukryte przez rodziców w najróżniejszych zakamarkach gospodarstw, wychodziły po dwóch, trzech dniach, gdy zdobyły pewność, że oprawcy odeszli. I napotykały koszmarnie zmasakrowane szczątki rodziców i bliskich.

Niektóre dzieci wiedzione jakimś instynktem, w czasie masakry padały na ziemię, udając martwe. Choć często ranne, miały świadomość, że jeśli chcą przeżyć, muszą ruszać dalej. I szły. Starsze niosły na rękach te
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: