I znowu Houellebecq

Dodano: 18/06/2019 - Nr 25 z 19 czerwca 2019

Felieton [Walka o dusze]

Są autorzy, od których nie potrafię się uwolnić, na których książki czekam i którymi się zaczytuję. Jednym z nich jest Michel Houellebecq. I nie chodzi tylko o to, że diagnoza świata, jaką on przedstawia, jest mi (do pewnego stopnia) bliska, ani nawet o to, że odnajduję się w niektórych jego pomysłach, ale przede wszystkim dlatego, że gdy wchodzę w świat tego autora, to nie mogę się z niego wydostać. Jego styl pisania sprawia, że trywialna historia czterdziestopięciolatka w depresji, który wędruje śladami swoich miłości, staje się pasjonującą lekturą. Ale ważniejsze jest co innego. Otóż tak się składa, że „Serotonina” (czyli najnowsza powieść Michela Houellebecqa) to książka rekolekcyjna. Zejście do granic piekła uświadamia, czego naprawdę potrzebujemy. I nie są to rzeczy wielkie. To po prostu miłość, przyjaźń, relacje, ofiara. Lektura „Serotoniny” zmusza do postawienia pytań o sens życia, o wypłukanie współczesności z miłości, o możliwość szczęścia w świecie bez Boga
     
55%
pozostało do przeczytania: 45%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze