I znowu Houellebecq

Są autorzy, od których nie potrafię się uwolnić, na których książki czekam i którymi się zaczytuję. Jednym z nich jest Michel Houellebecq. I nie chodzi tylko o to, że diagnoza świata, jaką on przedstawia, jest mi (do pewnego stopnia) bliska, ani nawet o to, że odnajduję się w niektórych jego pomysłach, ale przede wszystkim dlatego, że gdy wchodzę w świat tego autora, to nie mogę się z niego wydostać. Jego styl pisania sprawia, że trywialna historia czterdziestopięciolatka w depresji, który wędruje śladami swoich miłości, staje się pasjonującą lekturą. Ale ważniejsze jest co innego.

Otóż tak się składa, że „Serotonina” (czyli najnowsza powieść Michela
[pozostało do przeczytania 51% tekstu]
Dostęp do artykułów: