Ekologia – religia XXI wieku

Ludzkość niewiele wie o funkcjonowaniu świata przyrody. Naukowcy nie potrafią wyjaśnić, jak gołąb odnajduje drogę do gniazda, jak węgorz trafia do Morza Sargassowego, by złożyć ikrę, oraz jak popielica przewiduje owocowanie buka. Jest jednak grupa naukowców, którzy są niezmiernie pewni siebie.

To klimatolodzy, wieszczący od lat koniec świata. Już w ciągu mojego niezbyt długiego przecież życia wielokrotnie miał nastąpić praktyczny koniec. Ostatnio jak się tym przejmowałem, wiedzę tę suflował nam Al Gore w filmie „Niewygodna prawda”, który mówił, że jeżeli ludzkość nic nie zrobi przez dekadę, to zmiany klimatyczne będą nie do odwrócenia. Oczywiście nic nie zrobiliśmy, ale za to naukowcy ustalili nową wersję i teraz mamy czas do 2030 roku. Jednak i tym razem z pewnością przestrzelą z końcem świata. Na to jednak będziemy musieli poczekać, ale jedno jest pewne – klimatolodzy będą utrzymywać, że mieli i mają rację (podobnie jak Łukasz Warzecha twierdzi, że miał słuszność, prognozując przegraną Andrzeja Dudy na początku kampanii wyborczej w 2015 roku). Bo tak po prostu działa ten świat i ludzkość, która potrzebuje proroków. Tak jak przez tysiące lat sprawdzali się różnego rodzaju kapłani, którzy straszyli wiernych i wymuszali zmiany, tak teraz ich rolę przejęli naukowcy. Ludzie nauki jednocześnie wchodzą w celebryckie buty, zarabiając ogromne pieniądze i głosząc idee kontrowersyjne, w miejsce „może” wstawiając „z pewnością”. Biadolę? No to proszę Państwa o rozstrzygnięcie na gruncie naukowym pytania: co jest zdrowsze: masło czy margaryna? Analiza badań doprowadzi Was do ciekawych wniosków.

 
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: