Prawica nie powinna się dzielić

Głos oddany na Konfederację w politycznej praktyce, bez względu na intencje, może spowodować, że do władzy jesienią dorwą się Lubnauer z Biedroniem, Budka z Petru, Neumann z Scheuring-Wielgus. Tych wszystkich, którzy kochają Polskę, będę przekonywał do głosowania na najsilniejszą partię prawicową – PiS – mówi europoseł i kandydat PiS do PE. Z Ryszardem Czarneckim rozmawia Jacek Liziniewicz

Pierwsze wyborcze zwycięstwo już za Panem. Koalicja Europejska będzie musiała przepraszać za billboardy, które przedstawiały Pana w złym świetle, że niejako ucieka Pan do Brukseli. Śpiewają już w PiS-ie „dał nam przykład poseł Czarnecki, jak zwyciężać mamy”?
Mam nadzieję, że zaśpiewamy triumfalnie 26 maja wieczorem. Rzeczywiście wygrałem w obu instancjach z Koalicją Europejską. Ciekawe, że w odwołaniu sąd drugiej instancji stwierdził, że KE kłamała na swoich billboardach i nakazał ich zdjęcie oraz zakazał dalszego eksponowania. Co do spotów o podobnej treści, to sąd apelacyjny cofnął to do niższej instancji. Najważniejsze jest jednak to, że KE kłamała, a w meczu sądowym Czarnecki–Koalicja Europejska jest 2:0.

To nietypowa kampania wyborcza. Chyba jedna z trudniejszych, gdzie narracja i osie sporu zmieniają się niemal z godziny na godzinę, a wynik wyborczy wydaje się niewiadomą. Co zadecyduje o zwycięstwie?
To moja dziewiąta kampania w życiu, w tym czwarta w wyborach europejskich. Muszę powiedzieć, że jest ona najbardziej intensywna. Zawsze robiłem kampanie z pełnym zaangażowaniem i ciężko pracowałem, ale w tej rzeczywiście brakuje doby, aby wszystko zapiąć na przysłowiowy ostatni guzik. Mówiąc zaś bardziej politycznie, to ważne jest, że to PiS narzuca swoją narrację, a strona przeciwna ogranicza się do reakcji. To daje nam przewagę. Sprawa strefy euro i „Piątka Kaczyńskiego” to tematy, które działają na naszą korzyść. Wydaje się, że wyborcy będą 26 maja bardzo zmobilizowani i frekwencja wyborcza...
[pozostało do przeczytania 46% tekstu]
Dostęp do artykułów: