Rosyjski poker w Wenezueli. Zimna wojna w Ameryce Południowej

ŚWIAT [Wenezuela, Rosja, USA]

Tak blisko obalenia reżimu Nicolasa Maduro jeszcze nie było. Samolot już czekał, generałowie dogadali się z opozycją i Amerykanami. Nieoczekiwanie próba przewrotu zakończyła się klęską. To nie kończy kryzysu, ale Waszyngton dostał jasny sygnał: Moskwa nie wycofa się bez walki. Lub sowitej zapłaty. Czy Juan Guaido jest szaleńcem? Sądząc po jego dotychczasowej aktywności – raczej nie. Wątpliwe, by zdecydował się ogłosić, że wojsko przeszło na stronę opozycji, nie będąc pewnym wygranej. Tymczasem już po paru godzinach okazało się, że armia nadal stoi u boku Maduro, a sam prezydent nigdzie się nie wybiera. Co się stało? Odpowiedzi należy szukać w niezwykle intensywnych w tych dniach kontaktach na linii Waszyngton–Moskwa.La Carlota się obroniła Juan Guaido wystąpił w otoczeniu wojskowych, którzy przeszli na jego stronę, oraz uwolnionego z aresztu domowego popularnego polityka opozycji Leopoldo Lopeza we wtorek 30 kwietnia rano. Ogłosił, że armia przechodzi
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze