8 maja 2019

Premier Janusz Korwin-Mikke, prezydent Krzysztof Bosak – to kandydatury oczywiste. Natomiast nie jest do końca pewna obsada stanowiska ministra spraw zagranicznych po wyborach parlamentarnych. Kto lepszy: Grzegorz Braun czy jednak Lilija Moshechkova? Na tym tle kandydatura Liroya, zwolennika Janusza Palikota w czasie jego najostrzejszych bluzgów, na ministra kultury, nie jawi się jako w najmniejszym stopniu kontrowersyjna. No, chyba żeby doszło do koalicji Konfederacji z Wiosną. Wtedy Liroy byłby naturalnym kandydatem na premiera.

Jak wiadomo, Żołnierze Wyklęci walczyli z Ameryką i Izraelem, podobnie jak wcześniej Armia Krajowa. W 1920 roku w Bitwie Warszawskiej Polacy pokonali oddziały generała Pattona. To Żydzi stłumili powstanie styczniowe, po którym nasiliła się izraelizacja i amerykanizacja rozdartych ziem polskich. I tak przez całą polską historię, aż po Solidarność, przeciwko której Jaruzel wprowadził stan wojenny pod naciskiem Ronalda Reagana oraz Menachema Begina. Jest więc jasne, że w naszym kraju, obciążonym tak trudną historią, każdy dojrzały, rozumny polski patriota powinien iść do najbliższych wyborów po to, by wesprzeć tych polityków, którzy najostrzej przeciwstawią się Ameryce i Izraelowi. Bo to za ich sprawą, jak to wiele razy bywało w historii, Polska może niebawem przestać istnieć.
Antysemitami byliśmy w historii „Gazety Polskiej” niekończoną ilość razy (ostatnio przy okazji „Resortowych dzieci”), Żydami trochę rzadziej, ale też już niejeden raz się zdarzyło. Nudne to. Moskwa bez Żyda nie potrafi, gra tym tematem od stuleci. A jacyś debile zupełnie szczerze i z przejęciem bełkoczący pod jej dyktando o tym, jak to trzeba walczyć z polskim antysemityzmem albo odwrotnie, szykować się na inwazję „Judeopolonii”, czyli Żydów pragnących się akurat w Polsce masowo osiedlić, zawsze się trafią. Nie ma bardziej nudnej czynności niż przyglądanie się ich „emocjom” oraz „merytorycznym argumentom”. Przeleci to i zniknie ani...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: