Jak zmienić polską szkołę

Każdy, kto zabiera się za reformę polskiej edukacji, będzie musiał zacząć od tych, którzy uczą. Należy jednak przestać postrzegać całe środowisko jako jednorodną masę. Obecny system, nastawiony na przeciętność i bylejakość, trzeba zamienić na taki, który zachęca do bycia jak najlepszym nauczycielem.


Zaczynając tekst o polskiej edukacji, muszę zaznaczyć jedno: to, co zwykle nazywa się dyskusją o polskiej szkole, tak naprawdę nią nie jest. Większość uczestników debaty opowiada o jednostkowych przypadkach, które albo mają dowodzić, że polska szkoła jest siedliskiem patologii, albo pokazywać, jak wspaniale i ciężko pracują nauczyciele. Tej dyskusji nie można jednak traktować poważnie, bo to tak, jakby chcąc przesądzić sprawę globalnego ocieplenia, pytać kilka przypadkowych osób, czy jest im ciepło czy zimno. W swojej 10-letniej karierze nauczycielskiej spotkałem nauczycieli, którzy zawstydzali mnie swoim zaangażowaniem, poziomem kreatywności i wysiłkiem wkładanym w przygotowanie pojedynczej lekcji. Spotkałem też takich, którzy łączyli brak merytorycznej kompetencji z pogardą wobec uczniów, z drugiej strony, mając niewiele do zaoferowania, domagali się szacunku i posłuchu. Jednak musimy sobie uświadomić, że pytając o polską szkołę, nie pytamy o to, czy można w niej spotkać słabych i dobrych nauczycieli. Pytamy o system.
W tym tekście świadomie tylko pobieżnie traktuję kwestie finansowe. Zwiększenie zarobków nauczycieli i nakładów na oświatę jest warunkiem koniecznym dobrej zmiany w polskiej edukacji, ale na pewno takiej zmiany nie gwarantuje. Badania pokazują, że same wydatki na edukację nie wystarczą, żeby poprawić jej poziom. Musi istnieć system, który będzie w stanie je zaabsorbować i w sposób efektywny wykorzystać.

Nauczyciel dobry, zły i brzydki (system)
System edukacyjny to nie tylko struktura prawna i instytucjonalna, programy nauczania i ministerialne zalecenia. To także cała gama...
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: