Był czarny, czarny Wałbrzych…

To nie jest najlepszy film Lankosza ani najprzyjemniejszy w oglądaniu. „Rewers” miał energię zdrowego rewanżu na PRL, radował w skali jednostkowej i historycznej. W „Ziarnie prawdy” zmistyfikowana wizja ciemnego polskiego antysemityzmu budowała przynajmniej labirynt udanego kryminału.

Teraz idzie o podróż w noc, bez trzymanki i bez nadziei. W filmie według prozy Bator kontroli nad swym losem nie mają nawet krzywdziciele. Przed nami okrutna przygoda Edypa, który odkrywa prawdę o sobie i bliskich – to znaczy o ludziach przeklętych nie ze swojej winy. Dobre za to jest tu aktorstwo.

Dziennikarka Alicja przyjeżdża do zapuszczonego Wałbrzycha badać sprawę zaginięć dzieci. W willi nachodzi ją dawny znajomy i jego syn. Dyrektor domu dziecka przeraża ją wizją plagi nieszczęsnych a zbędnych dzieci. Życiowi rozbitkowie, których losy Alicja boleśnie rozszyfrowuje, grzęźli w strasznej domowej przemocy, dopuszczali się kazirodztwa, ojco- i matkobójstwa. Rodzeństwo rozdzielone w dzieciństwie zostało kochankami. Kwitł handel dziećmi, pedofila. Ludzie mniej czasu poświęcają zaginionym niż mniemanym skarbom.

Ten straszny świat odwiedzamy w licznych retrospekcjach, co ma charakter krwawej baśni. Szalone „kociary” to za mało, by dać widzowi oddech. Brnie on labiryntem strasznych patologii, ogląda duchowe rany. Sprawca porwań jest mniej przerażający od osoby, która go kryje. A gdzie kupczy się dziećmi, tam zjawi się motyw zagranicy, tu Niemiec. W finale inaczej spojrzymy na dyrektora, jego żonę, ich syna i inne kluczowe postaci.

Wszystkiego jest tu za dużo. Łatwo się zgubić. W prozie Bator śmierdzący świat ruder i ich lokatorów zalecał się minoderyjnym językiem opisu. W obrazku tak dobrze nie ma, więc Alicja nie okaże mu wyższości. Odczuwa odrazę i przerażenie. No dobrze – z domieszką współczucia.

Ciemno, prawie noc
Borys Lankosz
Polska 2019
[pozostało do przeczytania -3% tekstu]
Dostęp do artykułów: