Wolni z NATO

Równo siedemdziesiąt lat temu, 4 kwietnia 1949 roku, w Waszyngtonie doszło do podpisania Traktatu Północnoatlantyckiego ustanawiającego NATO. Wszedł on w życie w sierpniu, a za nim poszła cała dalsza historia „zimnej wojny”. Żelazna kurtyna, o której mówił w marcu roku 1946 w Fulton, w stanie Missouri, Winston Churchill, była de facto „w użyciu” aż do upadku muru berlińskiego, a w pewnej mierze dzieli świat nadal: na ten wolny, związany politycznie z USA, i ten postsowiecki, związany z Rosją Władimira Putina.

Co więcej – nadal przegradza ona dusze i umysły Polaków, z których spora część, niestety, wychowana w komunistycznym duchu, do dzisiaj nie rozumie tego, czym jest prawdziwa suwerenność, o której marzyliśmy przez dziesięciolecia PRL-u. Kłamstwo stanowi fundament budowania przedziwnego stanu świadomości, w którym prawda jest wypaczana, w którym złodziej złapany za rękę krzyczy: „Łapaj złodzieja!” i w którym agent bezpieki, mimo wszelkich dowodów na jego współpracę, nadal twierdzi, że jest niewinny.

Piękną postacią, która przekroczyła barierę postawioną między światem wolnym, strzeżonym przez NATO, a tym spętanym przez siły Układu Warszawskiego, był pułkownik Ryszard Kukliński. Najprawdopodobniej zapłacił zresztą za to wysoką cenę – życia swojego i swojej rodziny. Kukliński powinien być symbolem, sztandarem naszego pragnienia wolności i poświęcenia dla ojczyzny. Niestety, nadal jest opluwany i pokazywany przez dziedziców tradycji PZPR jako… „zdrajca”. Warto przypominać o nim także przy okazji takich rocznic jak ta okrągła – powstania NATO, szczególnie że w tym roku mija także dwadzieścia lat, odkąd my staliśmy się członkami Sojuszu. Dobre kontakty ze Stanami Zjednoczonymi, tradycja wspólnej walki o wolność, wyniesiona jeszcze z czasów Pułaskiego i Kościuszki – świadczą o tym, że jesteśmy w dobrym miejscu. Świadczą o tym, że jesteśmy WOLNI.
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: