Wyjść z sowieckiej matni

„Dla mojego rządu członkostwo Polski w NATO było podstawowym postulatem w zakresie polityki zagranicznej. Jednocześnie wywoływało reakcje zupełnie histeryczne, wystarczy przejrzeć prasę z tamtego okresu” – „Gazeta Polska” przypomina historyczny tekst śp. Jana Olszewskiego, pokazujący kulisy działania i ideowe fundamenty rządu zmarłego przed kilkunastoma dniami polityka.



Antoni (Macierewicz – red.) powiadomił mnie, że istnieją materiały dotyczące Wałęsy i znajdują się nie tylko w naszym posiadaniu. Moskwa znała prawdziwy stan rzeczy, było to zupełnie oczywiste. Pojawiło się pytanie, jak przygotować Wałęsę na to, co może nastąpić.
Poprosiłem Antoniego, żeby spotkał się z samym zainteresowanym jako człowiek, który bezpośrednio wie o dokumentach, jakieś widział (tych zasadniczych, najważniejszych jeszcze nie znaliśmy). Faktycznie doszło do próby rozmowy. Relacja Antoniego była dla mnie dosyć wstrząsająca. Prezydent przyjął to w miarę spokojnie do wiadomości, a w konkluzji spytał: „To czego chcecie, co ja mam wam załatwić?”. Uznał to za propozycję politycznego dealu… My chcieliśmy uprzedzić Wałęsę o niebezpieczeństwie, żeby nie popełnił błędu, nie dał się zaszantażować. Jak dzisiaj na to patrzę, to może było to z naszej strony bardzo naiwne… Mówię o faktach. Bardzo utrwaliła mi się w pamięci ta sytuacja.
Poza gabinetem omawialiśmy kwestię przeprowadzenia lustracji. Planowaliśmy to zrobić w sposób ustawowy. Przygotowania wymagały stałego współdziałania. Najpierw należało stwierdzić, czym dysponujemy: zbadać materiały po „bezpiece” i ocenić, jaką mają wiarygodność. Z moim błogosławieństwem działał powołany przez Antoniego i Piotra zespół Piotra Woyciechowskiego. Tam co chwila wynikały jakieś rzeczy… Niezależnie od wszystkiego była jeszcze taka historia… Otóż praktycznie [rzecz] biorąc niektórych dziedzin służb w ogóle nie mogliśmy ruszyć ze względu na zawarte przez poprzedników porozumienia ze stroną amerykańską...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: