Baśń polska o pałacu. O budynku, którego nie ma

Historia [Pałac Saski]

Dawno, dawno temu, gdy Warszawa była stolicą potężnego państwa, ale już nad jej głową zbierały się czarne chmury, zbudowano pałac. Miał różne losy, ktoś go odkupił, ktoś rozbudował, mieszkali w nim królowie i żołnierze, w ogrodzie bawiły się dzieci, a w pobliskim teatrze wystawiano sztuki. Oto jednak nadszedł czas mroku i całe królestwo zostało skradzione przez trzy groźne sąsiednie cesarstwa. Pałac trafił w ręce wroga. A gdy kraj odzyskał Niepodległość – wspaniały budynek służył pięknym celom. Ale nadeszła kolejna wojna i pod jej koniec postanowiono go zniszczyć. Za karę. Zostało po nim kilka kolumn, miejsce symbolicznego grobu nieznanych żołnierzy. Aż nadszedł dzień, gdy w tym pięknym państwie postanowiono pałac odbudować. By był świadectwem dla następnych pokoleń, iż państwo to, po wiekach trudnych dziejów, znowu stało się niepodległe. Podobnie, w bajkowym stylu, historię Pałacu Saskiego zaczęła Karolina Beylin w „Opowieściach Warszawskich”: „Na terenie Warszawy,
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze