Ukraina - Dniepropietrowska prowokacja

Zamachy nie wyglądają na robotę amatorów. Zbyt starannie wybrano miejsce, czas i sposób zdetonowania ładunków. Na pewno nie był to terroryzm na tle etnicznym czy religijnym. Brak jakichkolwiek zapisów i żądań zamachowców. To także raczej nie bandyckie porachunki – bo w takich wypadkach, jak pokazują ukraińskie doświadczenia, zabija się „biznesowych” rywali, a nie sieje panikę w społeczeństwie. Dwa tygodnie wcześniej w ataku bombowym zginął znany lokalny biznesmen Giennadij Akselrod. W październiku 2009 r. w takim zamachu zginął Wiaczesław Braginskij, a w listopadzie 2011 r. w centrum miasta inny biznesmen. Tym razem jednak zamachy przeprowadzono tak, by raczej uniknąć ofiar śmiertelnych. I
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: