Rzeczpospolita wesoła i biesiadna

Pewien rumuński książę napisał dawno temu książkę o związkach naszej kultury, czyli Europy chrześcijańskiej, z winem. Jesteśmy bardziej otwarci czy tolerancyjni, bo pod wpływem tego boskiego napoju potrafimy ze sobą rozmawiać i wybaczać drobne słabości. Polska kultura idealnie połączyła słowiańskie pląsy i rzymskie uczty. Miejsca wielkich politycznych porozumień to też miejsca politycznych biesiad, czasem przypieczętowanych ożenkiem. Bo tam, gdzie inni dochodzili imperialności podbojem i niewolą, my podbijaliśmy suto zastawionym stołem i alkową.

I nie jest też przypadkiem, że szlachta szła bić wroga po weselach i innych wielkich ucztach. Takie uroczystości dodawały animuszu i fantazji. Zmora Polski XIX-wiecznej, czyli alkoholizm, nie wiązała się z radosnym piciem wina, lecz ze smutnym zaprawianiem się tanią wódką, w czym celowano w zaborze rosyjskim. Chłopi czasem nie trzeźwieli, przepuszczając całe majątki. To było narodowe nieszczęście, a zaborcy tylko zacierali ręce.

Ale biesiadowanie to nie tylko picie trunków. To picie i jedzenie rzeczy, w których przygotowanie wkłada się serce, by cieszyły ucztujących. Dlatego z radością podarowujemy Państwu dzisiaj książkę kucharską z okresu odzyskiwania niepodległości. To wspaniały prezent dla Państwa i wszystkich znajomych. Kiedy mówimy o odtwarzaniu tradycji dawnej Rzeczypospolitej, to mówimy o polskich obyczajach, polskiej kuchni i polskim stylu. Jest doskonały i unikalny. Narody, które go poznały, zazdroszczą nam. Kuchnia polska jest śladem tradycji wielu narodów zamieszkujących dawną Rzeczpospolitą. To często była jedyna pamiątka istnienia republiki szlacheckiej zajmującej obszar międzymorza, otwartej na kilka różnorodnych kultur.

Ponuractwo to nie polski styl. Polak nawet w oblężeniu zachowuje humor. W biedzie znajdzie środki na ucztę, a idąc na niepewny bój, obejrzy się za piękną białogłową. Po tym poznawano naszych żołnierzy na całym świecie. W boju mężni, w...
[pozostało do przeczytania 38% tekstu]
Dostęp do artykułów: