Kwestia nocnika

Dodano: 23/10/2018

Felieton [Myśli nienowe]

W starożytnym Rzymie istniało prawo dotyczące specjalnych odszkodowań dla ludzi poszkodowanych przez nocnik wyrzucony z okna. Proszę nie myśleć, że kwestia nocnika wynikała z niskich pobudek mieszkańców Wiecznego Miasta, którzy, dajmy na to, czyhali na sąsiada, żeby go ugodzić owym przedmiotem. O nie! Nie była też próbą stworzenia nowego sportu – ciskania nocnikiem na odległość. To po prostu był jeden z podstawowych problemów dawnego Rzymu, w którym co prawda znajdowały się piękne świątynie i pałace senatorskie, ale z drugiej z strony większość zabudowy była złej jakości, biedna i drewniana. Kiedy w 64 r. stolica cesarstwa płonęła na oczach trzymającego lirę Nerona, to po prostu miało co płonąć. Nie było dobrego, wydajnego systemu kanalizacji w rzymskich domach – ścieki i śmieci wyrzucało się wprost na ulicę. I dlatego nocniki lądowały czasem na głowach przechodniów, gdyż przy częstym ich opróżnianiu zdarzało się, że komuś wyślizgiwał się on z rąk i leciał w dół,
     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze