Kościuszko w smudze cienia. Do końca był rewolucjonistą

Dodano: 09/10/2018 - Nr 41 z 10 października 2018

Historia [Przegrany bohater]

Od jego śmierci minęło ponad 200 lat, ale postać Tadeusza Kościuszki wciąż inspiruje. Masową wyobraźnię rozpalają niezwykłe koleje losów bohatera narodów polskiego i amerykańskiego. Urzeczeni romantyczną legendą „rycerza wolności” często zapominamy, że w ostatecznym rozrachunku poniósł on życiową klęskę i nie doczekał się spełnienia marzeń o niepodległej Polsce. Nawet jego ostatnia wola, w której rozkazywał wykorzystać swój amerykański majątek na wyzwolenie i zapewnienie godnego życia niewolnikom jego przyjaciela Thomasa Jeffersona, nie została nigdy spełniona. Był 10 października 1794 roku. Dzień bitwy pod Maciejowicami, dzień klęski polskiego wojska, dzień, w którym wniwecz obróciły się marzenia o ocaleniu upadającej Rzeczpospolitej. W wyniku krwawej bitwy, stoczonej z przeważającą liczebnie rosyjską armią, siły Polaków poszły w rozsypkę. Głównodowodzący Tadeusz Kościuszko był zmuszony salwować się ucieczką, choć odkładał ją do ostatniej chwili. Wycofać zdecydował
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze